Czego nie widać w budżecie nauki: prąd, chłodzenie, składki

Superkomputer, laboratorium i udział w międzynarodowym konsorcjum kosztują nie tylko przy zakupie. Kosztują co miesiąc — prądem, chłodzeniem, serwisem, licencjami i składką członkowską. Gdy budżet nie domyka tej pozycji, sprzęt formalnie stoi, a faktycznie przestaje służyć badaniom. Razem zapowiada nowoczesną infrastrukturę badawczą wraz ze środkami na jej funkcjonowanie.

Technik z laptopem przy szafie serwerowej w centrum obliczeniowym — infrastruktura, której utrzymanie kosztuje co miesiąc.

Wprowadzenie do rozdziału o nauce w deklaracji programowej Razem kończy się zdaniem, które zwykle umyka w cieniu procentów PKB: „Zapewnimy niezależność nauki oraz nowoczesną infrastrukturę i środki na jej funkcjonowanie". Druga część tej obietnicy jest tą trudniejszą. Zakup dużej aparatury jest politycznie wdzięczny, bo daje się pokazać jednorazowo i z datą, natomiast koszt utrzymania jej przez kolejną dekadę wraca do budżetu co roku i nie ma własnej pozycji w żadnym komunikacie.

Ile kosztuje maszyna, która już stoi

Najlepszym przykładem są centra obliczeniowe, bo ich rachunki widać w kilowatach. Superkomputer Helios w Akademickim Centrum Komputerowym Cyfronet AGH ma, według opisu operatora, 37 PFlops teoretycznej mocy obliczeniowej, ponad 131 tysięcy rdzeni, 393 TB pamięci operacyjnej i 17,5 PB przestrzeni dyskowej. Partycje procesorowa i graficzna są chłodzone bezpośrednio cieczą, co obniża zużycie energii i pozwala odzyskiwać ciepło — sama konstrukcja jest więc odpowiedzią na koszt eksploatacji, bo ten koszt jest największym problemem takich maszyn.

Podobnie wygląda to w laboratoriach doświadczalnych: mikroskop elektronowy potrzebuje serwisu i helu, hodowla komórkowa nieprzerwanego zasilania, spektrometr kalibracji i licencji. Wszystkie te pozycje mają wspólną cechę — nie da się ich odłożyć na przyszły rok bez utraty tego, co już zainwestowano. Przerwa w finansowaniu chłodzenia, serwisu czy licencji nie działa jak odroczenie badań o rok: w tym czasie giną hodowle, rozstraja się aparatura, a w pomieszczeniu zostaje sprzęt, na którym nic już nie powstaje.

Strategiczne przedsięwzięcia tego typu są w Polsce zapisane na Polskiej Mapie Infrastruktury Badawczej, wykazie zatwierdzanym komunikatem ministra nauki — ostatni przegląd listy ogłoszono w listopadzie 2025 roku. Wpis na mapę porządkuje priorytety inwestycyjne, ale nie gwarantuje pieniędzy na bieżące funkcjonowanie; te wracają na stół co roku razem z całą resztą budżetu.

Kiedy zabrakło akurat na to

Jesienią 2025 roku ta pozycja budżetowa trafiła na czołówki, bo okazało się, że nie domyka się o konkretną kwotę. Z korespondencji między resortem nauki a resortem finansów, opisanej przez wnp.pl i „Gazetę Wyborczą", wynikało, że do utrzymania dotychczasowego poziomu finansowania zabraknie ponad 650 mln zł — i chodziło wprost o utrzymanie centrów obliczeniowych, superkomputerów oraz udział w międzynarodowych projektach badawczych. Całą sprawę rekonstruujemy w tekście Lista 241 projektów.

Osobną kategorią są składki i wkłady do konsorcjów międzynarodowych. Udział w wielkich infrastrukturach badawczych działa jak abonament: państwo płaci, a w zamian jego naukowcy mają czas pomiarowy, dostęp do danych i miejsce w zespołach. Zaległość w składce nie wywołuje głośnego kryzysu; skutkuje raczej cichą utratą dostępu i wypadnięciem z projektów, do których potem wraca się latami.

Dlaczego to nie jest spór o sprzęt

Można potraktować infrastrukturę jako kwestię techniczną, ale konsekwencje są kadrowe. Badacz, który nie ma czym mierzyć, wyjeżdża tam, gdzie ma — a razem z nim wyjeżdża wiedza, jak tej aparatury używać. Mechanizm ten opisujemy w tekście Drenaż mózgów. Odwrotna zależność też działa: dostęp do dużej infrastruktury przyciąga zespoły z zagranicy i wiąże je z krajem mocniej niż jednorazowy grant.

Druga konsekwencja jest przemysłowa. Moc obliczeniowa, laboratoria materiałowe i stanowiska pomiarowe są zapleczem dla firm, które same takich inwestycji nie udźwigną — od farmacji po energetykę i przemysł kosmiczny. Program wiąże to z postulatem transferu wiedzy i współpracy uczelni z przemysłem, o czym piszemy w tekście Od publikacji do wdrożenia. Zaplecze badawcze dla energetyki jądrowej i przemysłu opisuje siostrzany serwis Razem dla energetyki.

Co proponuje Razem

Z rozdziału „Nauka — warunek rozwoju" deklaracji programowej:

  • Nowoczesna infrastruktura badawcza i środki na jej funkcjonowanie — zapowiedź z wprowadzenia do rozdziału, obejmująca nie tylko zakup, ale i utrzymanie.
  • Stabilne i przewidywalne finansowanie badań: subwencja rosnąca co najmniej o inflację oraz ustawowe finansowanie Narodowego Centrum Nauki, przy zasadzie, że granty uzupełniają finansowanie instytucji, a nie je zastępują.
  • Strategia Naukowa Państwa z jasno określonymi priorytetami dla uczelni i finansowania badań — ramy, w których decyzje o wielkich inwestycjach przestają zapadać rok do roku. Piszemy o niej w tekście Strategia, której nie ma.

Źródła i dalsza lektura