Nowy kierunek studiów powstaje z połączenia dwóch rzeczy: zapotrzebowania, które ktoś dostrzegł, i pieniędzy, które ktoś chce zarobić albo pozyskać. Ponieważ finansowanie uczelni zależy między innymi od liczby studentów, presja na otwieranie kolejnych kierunków jest wbudowana w system — a sprawdzenie, czy jest komu i czym uczyć, następuje w procedurze, w której opinia ekspercka nie jest ostatnim słowem.
Jak zmieniało się sito
Instytut Rozwoju Szkolnictwa Wyższego zestawił uchwały Prezydium Polskiej Komisji Akredytacyjnej dotyczące wniosków o utworzenie studiów i zmiana jest wyraźna. W kadencji 2012–2015 opinii pozytywnych było ponad 68%, w kadencji 2020–2023 już 50,2%, a w 2024 roku 26,3% — przy 73,7% opinii negatywnych. Skuteczność odwołań spadła w tym samym czasie: w kadencji 2020–2023 uwzględniono 153 z 476 wniosków o ponowne rozpatrzenie sprawy (32%), a w 2024 roku 24 ze 125, czyli 19,2%.
Spadek odsetka opinii pozytywnych ma dwa możliwe wyjaśnienia i żadnego z nich same liczby nie rozstrzygają. Można w nich zobaczyć zaostrzenie kryteriów wobec wniosków słabo przygotowanych — wtedy spadek odsetka opinii pozytywnych oznacza, że kontrola jakości zaczęła działać. Można też zobaczyć rosnącą trudność uruchamiania nowych kierunków w ogóle, także tych potrzebnych, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, które mają cieńszą kadrę. Komisja ocenia bowiem gotowość jednostki, a ta zależy od pieniędzy, którymi jednostka dysponuje.
Gdzie kończy się rola Komisji
Niezależnie od tego, jak ostro sito działa, ostatni krok należy do ministra, a opinia Komisji go nie wiąże. Najgłośniejszym przykładem tej konstrukcji były kierunki lekarskie: w latach 2022–2023 pozwolenie na prowadzenie studiów medycznych otrzymało 17 uczelni, z czego 11 bez pozytywnej oceny PKA. Mechanizm ten opisujemy w tekście Kto decyduje, że kierunek może ruszyć.
Dla oceny samych statystyk płynie stąd wniosek praktyczny: zaostrzenie kryteriów w Komisji nie przekłada się automatycznie na to, ile kierunków faktycznie rusza we wrześniu, skoro pozwolenie i tak wydaje minister, którego jej opinia nie wiąże.
Czego z tych liczb nie wolno wyprowadzić
Nie wynika z nich, że kierunków jest za dużo ani że należy ograniczyć rekrutację. Razem konsekwentnie odrzuca taką odpowiedź: w stanowisku ws. reformy nauki i szkolnictwa wyższego z 2018 roku partia krytykowała ówczesny projekt właśnie za to, że „zamiast konkretnych mechanizmów podnoszenia jakości kształcenia dostajemy ograniczenie dostępu do studiów", a uniwersytety powinny być „miejscem upowszechniania wiedzy, a nie wykluczania z niej osób, które nie miały szczęścia urodzić się w największych aglomeracjach". Postulatem jest zatem lepsze sprawdzanie warunków, a nie zmniejszanie liczby studiujących.
Równie mylące byłoby założenie, że problem leży wyłącznie po stronie uczelni. Jednostka, która nie ma z czego zatrudnić kadry, przygotuje słabszy wniosek — a to wraca do subwencji, o czym piszemy w tekście Subwencja, która nie topnieje, i do warunków pracy dydaktyków, o czym w tekście Tysiąc godzin przy tablicy. Regionalny wymiar tej nierówności opisujemy w tekście Uczelnie regionalne.
Co proponuje Razem
Z rozdziału „Nauka — warunek rozwoju" deklaracji programowej, punkt 5:
- Zwiększenie nadzoru Polskiej Komisji Akredytacyjnej nad nowo otwieranymi kierunkami.
- Zniesienie uznaniowości ministra przy decyzjach o akredytacji kierunków studiów.
- Zwiększenie nadzoru nad prywatnymi szkołami wyższymi służącymi za fabryki dyplomów — piszemy o tym w tekście Fabryki dyplomów.
Źródła i dalsza lektura
- IRSW — Dlaczego coraz trudniej o uchwałę pozytywną Prezydium PKA w sprawach ocen, wniosków i odwołań (analiza)
- Konkret24 — „Likwidują kierunki lekarskie"? Jaki problem ma dziewięć uczelni
- Polska Komisja Akredytacyjna — kierunki wyznaczone do oceny
- Partia Razem — stanowisko ws. reformy nauki i szkolnictwa wyższego (3.06.2018)
- Partia Razem — „Nauka — warunek rozwoju" (deklaracja programowa 2025)
